wtorek, 10 stycznia 2017

Po co nam więcej?

Proszę, kliknij! :)






Bawią mnie długie listy noworocznych postanowień, jakie właściwie sama miałam w zwyczaju robić. Milion planów, tysiące nie do osiągnięcia, setki źle zdefiniowanych: -30kg, znalezienie dobrej pracy, mniej czasu spędzonego na pierdołach, podróżowanie, wygrana na loterii. I tak co roku "nowy Rok, nowa ja". 
Co roku oczekujemy cudów. Co roku myślimy, że w kolejnego Sylwestra będziemy odznaczać cele, a cała lista będzie zrealizowana; że będziemy piękni, szczupli i zadowoleni z  tego, co osiągnęliśmy. 
A prawda jest taka, że kolejny rok zamiast ziszczonych planów przynosi modyfikacje zeszłorocznych. 
Za dużo wymagamy, od swojego umysłu, ciała, od innych. Chcemy więcej i więcej, ale po co więcej? Sztuką jest czynić małe plany wielkimi osiągnięciami. Sztuką jest dostrzec, że -10kg to sukces, praca jest tylko taka, jaką ją widzimy, czas na pierdoły trzeba zastąpić czymś, co nas od nich odciągnie, podróże mniej odległe też są wartościowe, a definicji loterii jest wiele i tak naprawdę wygrywamy na niej każdego dnia. 




Rok to za mało, żeby zostać najlepszym fotografem, najlepiej zorganizowaną osobą i fitness freakiem naraz. 
Moja lista planów na rok 2017 składa się z dwóch punktów:
*Dostrzegaj dobro i bądź dobrem
*Wytyczaj i osiągaj małe cele


I jestem niemal pewna, że lista postanowień na rok 2018 będzie wyglądać zupełnie tak samo, ale będę mogła z czystym sumieniem odfajkować te z 2017. 
Miłego wieczoru! ;)