wtorek, 28 marca 2017

Nasze wschody słońca.

Dzisiaj wyjątkowo bez muzyki, zaśpiewaj ten post, jak chcesz. :)




Wiesz po co są wschody słońca? 
Wschody słońca są po to, żebyś zrozumiał, jak mały jesteś wobec świata, a jak wiele możesz osiągnąć. Są po to, żebyś nauczył się cierpliwości. Bo najpiękniejsze są te długo wyczekiwane. Są po to, żebyś dostrzegł piękno nawet w krótkich momentach. Bo wiesz ile trwa wschód słońca? Ułamki sekund. Tyle wystarczy. Wystarczy, żebyś to dostrzegł. Wschody są do przeżywania. Jest coś takiego w nich, że czujesz, że żyjesz. Nieważne, jaka to pora roku, jaki miesiąc, jakie okoliczności. Jest magia we wschodach. 




Był taki rok, kiedy wschody słońca były wszystkim. Były końcem, początkiem, były przerwą, były spokojem. Pokaż mi zdjęcie mojego wschodu słońca, a powiem Ci dokładnie, gdzie to było, z kim go oglądałam i kiedy. Powiem Ci wszystko. W najdrobniejszych szczegółach. Opowiem Ci o ludziach i o rozmowach przy tym konkretnym wschodzie. Opowiem dokładnie, jak się czuliśmy. Jak ledwo udawało nam się utrzymać oczy otwarte albo jak trudno było wejść na szczyt, żeby tylko zdążyć. Opowiem Ci jak wszyscy siedzieliśmy w bezruchu przez te kilka sekund. Jak trzęśliśmy się z zimna. Wreszcie opowiem Ci, jak dobre były dni rozpoczynające się od patrzenia na wschód. 




Wschodów nie trzeba rozumieć. Trzeba przyjąć, że są i nauczyć się czerpać z nich światło.
Widziałam ich w moim życiu zbyt wiele, żeby uwierzyć, że noc się nie kończy. Widziałam zbyt wiele pierwszych brzasków odbijających się na twarzach moich ludzi, żeby uwierzyć, że ludzie nie są światłem.


Piszę ten post w środku nocy, czekając na wschód. Też poczekaj. Nawet nie wiesz, jak człowiekowi czasem jest potrzebny wschód słońca...