czwartek, 9 czerwca 2016

Wracam do domu, zostaw uchylone drzwi.

Jesteśmy samotnym pokoleniem. Pokoleniem przyjaźni na niby i znajomości (nie)bezinteresownych., relacji dobrych tylko do momentu, gdy przychodzą problemy. Pokoleniem odchodzących ludzi i zrywanych więzi. Pokoleniem MOICH racji i nie-obchodzi-mnie-twoich zdań. 




Zamykamy się na swoje małe, egoistyczne światki, w których pełno tylko "ja" i "moje", żeby potem oskarżyć wszystkich dookoła o to, że nas odpychają. Nic więc dziwnego, że czujemy się samotni wśród tłumu ludzi, z których każdy mówi jakby innym językiem. Boimy się relacji, bo obawiamy się odrzucenia. Z niechęcią przychodzi nam komuś zaufać, bo zaufanie łatwo nadwyrężyć. Nie walczymy o związki, bo przecież prawdziwe uczucia obronią się same. Chodzimy na siłownię i trenujemy ciało, a dusza i emocje schodzą na drugi (ba, nawet dziesiąty) plan. Nie słuchamy innych, bo wiemy lepiej. Odrzucamy pomoc, bo damy radę. 
I tak brniemy ramię w ramię z naszym "wszystko w porządku", a wtedy spotykamy na swojej drodze Smutną Rzeczywistość, w towarzystwie Samotności. I mówią, że Egoizm powiedział, że On już swoje zrobił, a teraz ich kolej. I dociera do nas, że pora wracać. Czas najwyższy na prawdziwe relacje, bezinteresowne związki i nienadwyrężone zaufania.










Jesteśmy dziwnym pokoleniem, ale nic na to nie poradzimy. Każde pokolenie rządzi się swoimi prawami. Wyzwaniem jest zatrzymać tę (r)ewolucję egoizmu, zaakceptować to, że wszystko ma swój czas i umieć powracać, nawet, kiedy jest to trudne.